Pracować ciężko czy rozsądnie? Zasada 80/20
Odpowiadając na powyższe pytanie wykorzystam tak „modną” zasadę 80/20.
Tytułem wprowadzenia, kilka słów o jej twórcy. Włoski ekonomista i socjolog Markiz Vilfredo Federico Damaso Pareto urodzony 15 lipca 1848 roku w Paryżu, gdzie chwilowo przebywał na emigracji wraz z żoną (Francuzką) jego ojciec Raffaelle Pareto.
W 1854 roku Raffaelle wraz z rodziną wrócił do Włoch skąd pochodził. Mieszkając w Turynie, Vilfredo ukończył tamtejszą szkołę średnią, następnie, idąc śladami ojca, ukończył Szkołę Politechniczną i uzyskał tytuł inżyniera budownictwa. Po studiach pracował na stanowisku inżyniera-konsultanta linii kolejowej w prowincji Emilia-Romania. Następnie został dyrektorem spółki wytwarzającej wyroby żelazne. Wiele w tym czasie podróżował, poznając doktryny ekonomiczne i gospodarcze. W 1893 roku został profesorem uniwersytetu w Lozannie.
W roku 1897 na podstawie analizy danych statystycznych ludności we Włoszech odkrył, że 80% majątku jest w posiadaniu 20% mieszkańców kraju. Jak się później okazało, taki sam wzór znalazł dla innych danych, a ponieważ nie potrafił dobrze wyjaśnić tego odkrycia, jego „prawo” zostało zapomniane.
Nazwę „zasada Pareta” w odniesieniu do podobnych zależności w 1941 roku po raz pierwszy użył Joseph Moses Juran dla opisu wielu zdarzeń będących tematem jego badań nad jakością zauważając m.in., że 80% problemów jest powodowanych przez 20% przyczyn. On również przyczynił się do wprowadzenia zasady 80/20 w biznesie.
Jednym z pierwszych amerykańskich przedsiębiorstw, które wprowadziło w życie zasadę 80/20 był IBM. W 1963 roku zauważyli oni, że przez 80% czasu pracy komputera wykonywane jest 20% kodu operacyjnego. Po czym przepisali kod tak, żeby 20% najczęściej używanych fragmentów kodu było łatwiej dostępne, dzięki temu komputery IBM stały się efektywniejsze i szybsze niż produkty konkurencyjne.
Proponuję, sprawdź na sobie zasadę 80/20.
Zasada 80/20 nazywana Pareto stała się bardzo popularna zarówno w biznesie jak i innych sferach życia. Dla przykładu:
- 20% produktów odpowiada za 80% zysków,
- 20% sprzedawców generuje 80% sprzedaży,
- 20% ubrań nosimy przez 80% czasu,
- 20% powierzchni dywanu przypada na 80% zużycia,
- 20% kierowców jest odpowiedzialnych za 80% wypadków,
- 20% kryminalistów odpowiada za 80% przestępstw, itd.
Najczęściej podaje się proporcję 80/20, ale tak naprawdę liczby te mogą przyjmować zupełnie inne wartości. Warto zaznaczyć, że bardzo rzadko zdarza się proporcja 50/50, gdzie za 50% efektów odpowiada 50% wysiłku. Zdając sobie sprawę z tego, że mamy do czynienia ze stanem, w którym różne przyczyny mogą przynieść przewidywalne, a konkretnie „szacowalne” skutki, w jaki sposób możemy tą wiedzę wykorzystać w życiu codziennym?
Idealnym rozwiązaniem byłoby, zacząć od razu od tych 20% czynności, które dają Tobie najlepsze efekty, a pominąć te „zmarnowane” 80%. Jednak kiedy zabierzesz się za coś nowego, skąd masz wiedzieć, które działania będą tymi kluczowymi zaliczanymi do 20% najefektywniejszych? Oczywiście w wielu przypadkach można skorzystać z doświadczeń innych i odnieść je do swoich działań.
Co zrobić, jeśli nie masz takich „innych doświadczeń”? – Ano najlepiej analizuj, najprościej, sporządź sobie tabelę i zapisuj w niej, jakie efekty przynoszą poszczególne działania i w ten sposób eliminuj te mało efektywne, na rzecz tych efektywniejszych. Pamiętaj jednak, że mało prawdopodobne jest osiągnięcie sytuacji idealnej, kiedy 100% działań przynosi 100% pożądanych efektów, też w wielu przypadkach nie będzie to dokładnie 80/20, a np. 75/25 albo inna proporcja.
Najważniejsze jest to, żebyś wyrobił w sobie nawyk i dążył do osiągania postawionych celów, nastaw się na efektywność, a nie kręć bezczynnie wokół problemów, nie oczekuj, że realizacja pożądanych efektów nastąpi samoczynnie, bez wkładu jakiejkolwiek własnej energii i pracy. W takim przypadku jedynym efektem, którego możesz się spodziewać, będzie co najwyżej zniechęcenie i brak motywacji do dalszego działania, a nie oczekiwany motor napędzający Cię do samorealizacji.
Może pracujesz na etacie? Co spowoduje, że zostaniesz zauważony, co możesz zrobić, aby pracować efektywniej i porozmawiać o podwyżce? W jaki sposób możesz awansować? Jeśli nie masz możliwości rozwoju w pracy, którą wykonujesz, to dlaczego jeszcze tam jesteś?
Pomyśl, jeśli jesteś samozatrudnionym i 80% swojego czasu pracy poświęcasz na siedzenie i czekanie (może ktoś przyjdzie) albo aż spadnie Tobie gwiazdka z nieba, albo przypłynie złota rybka i zaczaruje biznes tak, że nagle odniesiesz sukces. Może lepiej warto odwrócić proporcję i „wziąć sprawy w swoje ręce”, wyjść do klienta z propozycją, a nie czekać aż on się pojawi ni stąd ni zowąd.
A może jesteś właścicielem biznesu? Analizuj: ilu sprzedawców potrzebujesz, jakie towary najlepiej się sprzedają, co możesz usprawnić w firmie, co wyeliminować, ponieważ kosztuje więcej niż przynosi zysku, ile powinieneś wydać na reklamę aby podnieść dochód itd., itd…
Jednak wróćmy do sedna sprawy, moim zamierzeniem jest zainspirowanie Ciebie do kilku zmian w życiu, aby skrócić Twoją drogę do celu, jaki obrałeś i przyspieszyć, a nawet ułatwić jego osiągnięcie.
Niewątpliwie największą zaletą opisanej zasady jest to, że zmusza ona ludzi ambitnych do analizy przyczynowo-skutkowej ich niepowodzeń i sukcesów, powodując skupienie się na tym, co ma sens i przynosi jeszcze większe korzyści.
Już w tej chwili sam możesz sobie odpowiedzieć na pytanie inicjujące ten wpis… Żeby ułatwić Ci podjęcie decyzji, zadam jeszcze jedno: Lepiej pracować efektywnie przez 20% czasu i uzyskiwać 80% wyników czy harować (czyt. "zap…dalać panowie, zap…dalać" – jak to mawiał mój szef, kiedy pracowałem na etacie) przez 80% czasu, z 20-sto procentową efektywnością?
W sumie zawsze masz wybór: zrobić coś albo po prostu usiąść i ponarzekać na to, jak to znowu w życiu Ci nie wyszło, jak jest wokół ciężko i jak mało zarabiasz, jaki to Ty zmęczony jesteś i w ogóle… Z takim nastawieniem najlepiej napij się piwa albo obejrzyj jakiś serial, jutro wcześnie rano wstań, zjedz śniadanie, pójdź do pracy, a później… Zrób to co zawsze, to co uważasz za najlepsze i… czekaj, czekaj, czekaj – na pewno będzie lepiej!
Wiesz, co jest najlepsze w takim zachowaniu? A to, że już teraz mogę Ci powiedzieć, jak będzie wyglądało Twoje życie za 5-10-15 lat, jeśli wcześniej nie dostaniesz zawału od zmartwień, które wynikają z Twojej bezczynności.
Powodzenia w dążeniu do celu – pamiętaj:
"Kto sukcesu chce znajdzie do niego drogę, kto sukcesu nie chce, znajdzie zawsze wymówkę"