13 cnót Benjamina Franklina

Przytrafiła mi się parę dni temu sytuacja, którą początkowo odebrałem jako niewnoszącą niczego konstruktywnego w doświadczenia. Miałem przyjemność odbyć rozmowę, nazywam ją „kwalifikacyjną”, choć właściwiej byłoby ją nazwać wstępem do partnerskiej współpracy. W każdym bądź razie, nie odbiegając zanadto od tematu, było to spotkanie weryfikacyjne, pozwalające mnie i moim potencjalnym partnerom biznesowym ocenić możliwości współpracy i spróbować znaleźć wspólną płaszczyznę komunikacji i podejścia do biznesu.

Wracając do owej „feralnej” rozmowy. Otóż po uprzejmym przywitaniu z mężczyzną umówionym na spotkanie usiadłem wygodnie w kawiarnianym fotelu i zacząłem przedstawiać mojemu rozmówcy możliwości i perspektywy jakie daje współpraca.

Jednak pomimo mojego entuzjazmu i pozytywnego nastroju, nie dane mi było spokojne przestawienie tematu, ponieważ gość starał się być wyjątkowo nieuprzejmy i opryskliwy. Może już na pierwszy rzut oka przypominałem mu jakąś postać z dzieciństwa, do której jest bardzo uprzedzony…

Mój rozmówca na wszystko reagował negatywnie, ripostował moje wypowiedzi i nie dawał nam obojgu szansy wymiany poglądów na omawiane tematy. Wyczuwałem w jego głosie pretensjonalny ton, czym dawał mi do zrozumienia, że przez spotkanie ze mną traci najcenniejsze chwile w życiu.

W trakcie rozmowy również miałem ochotę kilka razy ripostować jego wypowiedzi, jednakże powstrzymał mnie przed tym impuls – myśl, która w świetle powyższej sytuacji próby nawiązania pozytywnych relacji biznesowych trafiła we mnie jak grom z jasnego nieba.

W kontekście prowadzonej rozmowy, a raczej mozolnych prób jej podtrzymania w dobrym tonie, przypomniała mi się jedna z 13 cnót Benjamina Franklina (jednego z "Ojców Założycieli", współautora amerykańskiej Deklaracji Niepodległości oraz konstytucji), a mianowicie druga z nich – milczenie. Po uświadomieniu sobie jej adekwatności do zaistniałej sytuacji przestałem zabiegać o uwagę czy zainteresowanie ze strony mojego rozmówcy.

Spotkanie z owym człowiekiem nie trwało zbyt długo – zdarzają mi się tzw. 5-cio minutówki, abyśmy nie marnowali sobie wzajemnie czasu podziękowałem mu i rozstaliśmy się w „pokoju”.

Jednakże jestem mu wdzięczny za inspirację, ponieważ natchnął mnie, abym popełnił ten wpis. Na pewno wielu z Was nigdy nie słyszało o "cnotach Benjamina" a ponieważ on sam powiedział "Oby następcy moi zechcieli korzystać z mego doświadczenia i naśladować, a równej pomyślności w życiu używać będą, czego im z całego serca życzę" poniżej z chęcią je przytoczę:

1. UMIAR

Nie jedz do otępienia, nie pij do podniecenia.

2. MILCZENIE
Mów tylko to co może przynieść pożytek innym lub Tobie. Unikaj próżnej rozmowy.

3. ŁAD
Niech wszystkie Twoje rzeczy mają swoje miejsce, niech wszystkie Twoje sprawy mają swój czas.

4. POSTANOWIENIA
Postanów sobie czynić co powinieneś. Czyń bez zawodu to coś postanowił sobie.

5. OSZCZĘDNOŚĆ
Nie czyń wydatków chyba że dla dobra swego lub innych. Innymi słowy niczego nie marnotraw.

6. PRACOWITOŚĆ
Nie trać nigdy czasu. Bądź zawsze zajęty czymś pożytecznym. Unikaj wszelkich niepotrzebnych działań.

7. SZCZEROŚĆ
Nie uciekaj się do krzywdzącego oszustwa. Myśl niewinnie i sprawiedliwie a kiedy mówisz, mów podobnie.

8. SPRAWIEDLIWOŚĆ
Nie krzywdź nikogo wyrządzając zło lub pozbawiając pożytków jakie mu się od Ciebie należą.

9. POWŚCIĄGLIWOŚĆ
Unikaj krańcowości. Nie odczuwaj krzywd w tym stopniu jak Twoim zdaniem na to zasługują.

10. CZYSTOŚĆ
Nie pozwalaj na żadną nieczystość ciała, odzieży czy mieszkania.

11. SPOKÓJ
Niech Ci nie zmącają umysłu drobnostki lub też zdarzenia pospolite i nieuchronne.

12. SUROWOŚĆ CIELESNA
Rzadko używaj płci, tylko dla zdrowia lub potomstwa, nigdy do otępienia, osłabienia lub szkody
w Twoim czy cudzym spokoju i opinii.

13. POKORA
Naśladuj Jezusa i Sokratesa.

Dobrnąłeś do tego miejsca? To znaczy, że masz ambicje – super. Zdaję sobie sprawę, że wśród Was są tacy dla których jest to zwykły "stek bzdur” no i pewnie macie rację chociaż myślę, że nie czytacie już tej części, jednakże zdecydowana większość jest tutaj i już wyciąga wnioski z tego co właśnie przeczytała.

Wyobraźcie sobie, że lista ta powstała, gdy Benjamin pracował nad własnym rozwojem. Znalazł "13 cnót", które uznał za kluczowe do opanowania na drodze do sukcesu. Uważacie, że takie ich zestawienie i uzasadnienie, ma jakieś znaczenie?

Realizacja planu wyglądała tak, że nad każdą "cnotą" pracował przez tydzień, dzięki czemu w ciągu roku cykl powtarzał 4 razy. Jego świadoma praca nad, nazwijmy to "słabościami", pozwoliła stworzyć podświadome nawyki, które działały automatycznie (intuicyjnie) w stosownych sytuacjach. W następnym tygodniu przerywał pracę nad wybraną "słabością"  i zapominając o niej pracował nad udoskonaleniem kolejnej z nich.

Pomyśl, jeśli napisał to ktoś, kto ładnych parędziesiąt lat temu osiągnął sukces, z pewnością warto pójść jego śladami i wykorzystać te doświadczenia we własnym życiu. Masz szansę dojść do celu o wiele szybciej, bazując na doświadczeniu „wielkich” tego świata.

Jeśli dalej uważasz, że to bzdura – hmmm… nic na to nie poradzę. Jeśli znalazłeś dzięki temu swoje słabe strony, nad którymi warto popracować – do dzieła! Rozwijaj się, bo jak powiedział Benjamin:
"Lenistwo idzie tak wolno, że bieda je dogania". Czy to będzie bieda finansowa, emocjonalna, czy też edukacyjna zdecyduj sam – osobiście wiem, że nie chcesz jej doświadczyć a żeby tak było POWINIENEŚ zacząć nad sobą pracować!